
Wielki Czwartek to nie tylko wspomnienie Ostatniej Wieczerzy, ale moment, w którym Jezus daje uczniom coś najcenniejszego – samego SIEBIE. Eucharystia to realna obecność i zaproszenie, by żyć tak jak ON – stawać się darem dla innych.
„To jest Ciało moje…” – te słowa oznaczają miłość bez granic. Przyjmując Eucharystię, zgadzam się, by moje życie było bardziej ofiarą niż wygodą, bardziej służbą niż skupieniem na sobie.
W tym samym czasie rodzi się Kapłaństwo – nie jako władza, lecz jako służba. Jezus pokazuje to przez prosty, mocny gest: umywa nogi uczniom. To odwrócenie logiki świata – prawdziwa wielkość polega na uniżeniu i miłości.
A jednak przy tym samym stole jest też Judasz Iskariota. To przypomina, że Bóg kocha nawet wtedy, gdy zostaje odrzucony, zdradzony.
Jego miłość nie zależy od naszej wierności.
Potem przychodzi cisza Ogrodu Getsemani – miejsce lęku i walki. Tam rodzi się najtrudniejsza, ale najprawdziwsza modlitwa: „nie moja wola, lecz Twoja”.
Wielki Czwartek stawia jedno pytanie:
czy chcę tylko przyjmować tę miłość, czy także nią żyć – nawet wtedy, gdy to kosztuje?
Ksiądz Proboszcz Andrzej umył nogi 12 mężczyznom. Ks. Marcin mówił w kazania o ofiarniczym wymiarze Eucharystii i kapłaństwa. Od liturgicznej służby ołtarza, otrzymaliśmy poduszki. Ksiądz Proboszcz później przeniósł Pana do ciemnicy.
Parafianie adorowali Pana do godz. 22.00.











